Zbieramy na „Auto dla Józika” – na pierwsze urodziny, żeby dojechać do szpitala w którym nam pomogą.

Dziś pierwsze urodziny Józika, które spędza w szpitalu. Co gorsza w szpitalu w rodzinnym Krakowie wyczerpaliśmy właśnie wszystkie możliwości leczenia – musimy PILNIE zacząć dojeżdżać na leczenie do Rabki (Instytut Gruźlicy i Chorób Płuc – ok. 75km) lub Warszawy (Instytut Matki i Dziecka – ok. 300km), przy czym przy przebiegu choroby Józka raczej Warszawa wydaje się odpowiedniejsza.
Jeśli Józef nie otrzyma właściwej pomocy, czekają go ciągłe, nagłe powroty do szpitala, osłabienie, infekcje i na taki stan właśnie czyha mukowiscydoza, żeby zaatakować i dobić naszego małego wojownika – jeśli teraz tego nie zatrzymam, mogę już nie mieć szansy.

Dodam tylko, że jesteśmy bardzo wdzięczni za opiekę lekarzy z oddziału Chirurgii i Pulmonologii w Prokocimiu, niestety oddział gastroenterologiczny dwukrotnie odmówił nam pomocy.” – Michał Kosowicz

Potrzebują pieniędzy, żeby kupić samochód którym będą mogli dostać się do lekarza, który nie odeśle ich, tylko zacznie leczyć. Termin: PILNE (Józik leży w szpitalu. Ma problemy z drożnością przewodu pokarmowego w związku z niewydolnością trzustki, ale nie uzyskał nawet konsultacji gastroenterologicznej – pomimo próśb chirurgów – jest to kolejna hospitalizacja z tych samych, nie rozwiązanych przyczyn.)

„Chcę kupić 7 osobowego vana (tak abyśmy się pomieścili naszą rodzinką (rodzice z przodu i trzy foteliki z tyłu, dwa dodatkowe siedzenia np. dla babci i dziadka) Taki samochód pozwoliłby mi też zaangażować się bardziej w prace stolarni i fundacji (ze względu na uniwersalne możliwości transportu osób i rzeczy). Potrzebuję minimalnie 10 tyś zł aby kupić kilkunastoletni samochód – jeśli uda się uzyskać wyższą kwotę w pierwszej kolejności pomyślę o nowszym roczniku (co oznacza też większe bezpieczeństwo moich dzieci) a jeśli szczodrość ludzi pozwoli kupimy 9 osobowego busa.”

Można pomóc wpłacając na konto „Fundacji Józef„:
nr konta: 20203000451110000004253680 w BGZ BNP Paribas;
tytuł przelewu: Auto dla Józika

Józik ma mukowiscydozę. Nie ma takich pieniędzy, które pozwolą go wyleczyć; nie ma lekarza, który może go naprawić – umiera, nieuchronnie, codziennie, jak każdy z nas – nic specjalnego – nie ma sensu Mu pomagać, bo nie mamy żadnego zielonego paseczka na którego końcu „będzie już dobrze”, terminu operacji, lekarza w USA. Nie ma ekstra drogich leków. Najważniejszym lekiem jest zwykła sól, witaminy i dobra dieta. Codzienna rehabilitacja i fizjoterapia, którą wykonują rodzice – nie trzeba nawet drogich rehabilitantów.

Jego świat jest prosty: albo ktoś poświęci mu dodatkowe 3h i 30zł codziennie, albo wkrótce umrze – i tak do śmierci, czekającej na fałszywy ruch jego rodziców.

Józik nie ma raka, ani żadnej innej „popularnej” choroby. Nie ma też kompleksowej opieki. Jedyny w Polsce liczący się ośrodek leczenia jego płuc znajduje się w Rabce, placówka kompleksowo zajmująca się jego trzustką i układem pokarmowym w Warszawie – a na co dzień diagnoza mukowiscydoza odstrasza wielu lekarzy.

Tata Józika ma cztery marzenia: żeby kupić dom z dala od smogu, który skraca życie jego syna, kupić samochód mieszczący swobodnie jego pięcioosobową rodzinę (trzy foteliki z tyłu), zbudować sieć pomocy dla rodziców dzieci śmiertelnie chorych – wszystkich, chciałby też zaszczepić Józkowi pasję do sportu, który jest ważnym elementem rehabilitacji chorych na Mukowiscydozę.

Tata Józika założył Fundację Józef – chce przekonać Was, że warto im pomagać, choć to nie ma sensu. Samochód będzie służył też tworzeniu Klubu Chorób Rzadkich i Przewlekłych – który budowałoby miejsce rodzica w procesie leczenia, ale także uświadamiał Personel, podejmował działania na rzecz poprawy systemu m. in. poprzez poprawę współpracy placówek medycznych z organizacjami pozarządowymi, na rzecz upowszechniania dokonań medycyny.

Tata Józika, aby połączyć pracę z rodziną wynajmuje stodołę pod Krakowem, w której organizuje sobie warsztat stolarski – tam też musi dojeżdżać, bo czynsz w Krakowie byłby znacznie wyższy.

„Kiedy Józek ląduje w szpitalu – a zdarza się to często i niespodziewanie – ja lub żona jesteśmy z nim 24h/dobę (tego wymaga jego choroba), a druga osoba jest z córkami (4 i 3 lata). Nie wyobrażam sobie jak połączyć opiekę nad dziećmi w tych sytuacjach z pracą etatową. Dojazdy do szpitala są bardzo kłopotliwe, bo zajmują co najmniej godzinę w jedną stronę, a dziewczynki źle znoszą rozdarcie rodziny między domem i szpitalem.”

Potrzebują samochodu do dojazdów do szpitali (w Krakowie, Rabce, Warszawie, Poznaniu), do dojazdu na szkolenia z chorób rzadkich, w do pracy i na służbę Klubu Chorób Rzadkich – który działa na terenie całej Polski.

Nie jest tak, że nie mają pieniędzy. Najprościej rzecz ujmując – zakup mieszkania na kredyt i jego wykończenie, również na kredyt – było realizacją optymistycznego planu, drastycznie przerwanego przez urodziny chorego dziecka, które wyznaczyły koniec aktywności zawodowej jego i jego żony. Do tej pory spłacanie co miesiąc 3500zł rat było uciążliwe – teraz jest nie realne bez pomocy z zewnątrz.
„Najrozsądniej byłoby sprzedać mieszkanie i spłacić kredyty, ale wtedy zaczynalibyśmy wszystko ‘od zera’ – poza tym, co bym nie zrobił, gdzieś musimy mieszkać i trzeba będzie za to płacićm – może do tego kiedyś dojść, ale chcę jeszcze powalczyć. Poświęciłem temu miejscu wiele trudu, z perspektywą że ta nieruchomość zostanie w naszej rodzinie na lata – trudno mi się z nią rozstać, jeszcze trudniej przyznać do kolejnej życiowej porażki….

Prosimy o wpłaty na konto Fundacji:

Fundacja Józef
konto nr 20203000451110000004253680 w BGZ BNP Paribas
tytuł przelewu: Auto dla Józika

Możesz również skorzystać z zamieszczonego obok formularza.

FINASOWANIE LECZENIA JÓZEFA KOSOWICZA

Fundacja Pomocy Rodzinom i Chorym na Mukowiscydozę MATIO
konto nr 36106000760000320001329248 w banku BPH o Kraków
tytuł przelewu: dla Józefa Kosowicza